Dlaczego dzieci muszą myć ręce?
Dzieci w wieku przedszkolnym i starsze mają kłopoty z higieną. Raczej wzdrygają się od codziennego mycia, a już szczególnie nie lubią myć rąk po skorzystaniu z toalety. Widać to szczególnie często w przedszkolu.
Mikrobiolożka bada dłonie dziecka
O tym, że wciąż w sposób niedostateczny edukujemy dzieci w związku z higieną, głównie dłoni, mogliśmy się przekonać dzięki jednej z mam, która wykonała ciekawe badania na własnym 8-latku. Mikrobiolożka Tasha Sturm, pracująca na kalifornijskim Cabrillo College, na co dzień zajmuje się badaniem przedmiotów właśnie pod kątem bakterii oraz wszelkich zarazków. Tym razem postanowiła wziąć pod lupę dłonie swojego dziecka. Wynik był naprawdę zatrważający!
Cała paleta drobnoustrojów
Wystarczyła tylko krótka wizyta poza domem, zabawa w piaskownicy, głaskanie psa, aby na dłoni chłopca wręcz zaroiło się od drobnoustrojów. Wynik nie pozostawiał wątpliwości co do tego, że ręce należy myć regularnie po przyjściu z dworu, wizycie w toalecie czy kontakcie ze zwierzętami, nawet tymi udomowionymi. Badania wykazały bowiem obecność wąglika, gronkowca oraz grzybów.
Co należy robić?
Podstawowa edukacja dziecka zakłada naukę higieny. Dzieci muszą mieć świadomość, że powinny zawsze, za każdym razem myć ręce przed jedzeniem czy nawet zabawą z rówieśnikami. Problem pojawia się w przedszkolu, kiedy to mają kontakt z innymi dziećmi. Tam niestety tylko niewielka garstka przestrzega higieny. Drobnoustroje mają więc idealne pole do popisu i rozprzestrzeniania się. Nierzadko dzieci wkładają także ręce do buzi, co od razu sprzyja przedostawaniu się bakterii i zarazków do układu pokarmowego. To jest już krótka droga do infekcji, które przecież w przedszkolu zdarzają się niezwykle często.
A może jest za sterylnie?
Niektórzy specjaliści są zdania, że myjemy się jednak zbyt często i nie warto tak bardzo dbać o higienę. Sterylne środowisko sprzyja rozwojowi alergii. Dzieci, które nie mają kontaktu z drobnoustrojami nie zdążą się z nimi oswoić, dlatego nie będą na nie odporne. Wspomniana mikrobiolożka nie przejęła się zbytnio tym, co jej synek wniósł do domu na dłoniach. Twierdzi, że są to bakterie, z którymi ludzie obcują każdego dnia. Nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy uczyć myć rąk nasze dzieci. Wręcz przeciwnie! Ten trening higieny osobistej jest bardzo potrzebny, aczkolwiek nie można popadać w obsesję, ponieważ i ona do niczego dobrego nas nie doprowadzi. Warto jeszcze wspomnieć, że pewien brytyjski ekspert zajmujący się białaczką przeprowadził badania, które mówią, że sterylne wychowywanie dzieci może uaktywnić tę chorobę, jeśli dziecko ma do niej predyspozycje genetyczne. Okazuje się więc, że idea środka jest zawsze najlepszym rozwiązaniem wszelkich dylematów.
Źródła: Twisted Sifter, Medical Daily, edziecko.pl
(fot. screen twitter.com/MeredithFrost)