Szczepić dziecko czy nie?
Problem szczepień to ostatnio jeden z najbardziej dyskutowanych tematów. Wciąż nie brakuje zwolenników, aczkolwiek przybywa też przeciwników szczepienia. Trudno jednoznacznie wypowiedzieć się w tej sprawie, jednak warto nakreślić zagadnienie z zachowaniem obiektywizmu, aby każdy rodzic mógł się do tego indywidualnie ustosunkować.
Kto nie szczepi?
Zgodnie z obserwacjami prowadzonymi przez lekarzy, łatwo nakreślić portret rodziców, którzy nie zamierzają szczepić swoich dzieci. To najczęściej kobieta po trzydziestce, inteligenta i wykształcona, która opowiada się za ekologicznymi działaniami. W Polsce tzw. ruch antyszczepionkowy nie jest jeszcze tak rozbudowany, jak w Europie. W naszym społeczeństwie aż ok. 98% rodziców decyduje się wybrać drogę szczepienia. Dzieci nieszczepionych przybywa rocznie ok. 3 tysięcy, przede wszystkim w dużych miastach i raczej ta liczba będzie się systematycznie zwiększać, choć nie można o tym przesądzać.
Obowiązkowe szczepionki
Do szczepionek obowiązkowych należą te przeciwko: gruźlicy; wirusowemu zapaleniu wątroby typu B (tzw. żółtaczce wszczepiennej); błonicy, tężcowi i krztuścowi; pałeczce hemofilnej typu b; polio; odrze, śwince i różyczce. Poza granicami naszego kraju ten pakiet jest nieco szerszy, a jest to już uzależnione od większych nakładów finansowych. Nasz NFZ ich nie dofinansuje z braku środków. Są to m.in. szczepienia przeciwko pneumokokom. Pediatrzy zalecają, aby jednak wykonywać je we własnym zakresie, choć ich koszt to z pewnością duży wydatek dla rodziców.
Autyzm a szczepionki
Wielokrotnie spotykamy się z argumentem, że główną przyczyną autyzmu są właśnie szczepionki, a ściślej powikłania, jakie są z nimi związane. Nie jest to jednak naukowo potwierdzone. Taka opinia pojawiła się w drugiej połowie lat 90., aczkolwiek nie miała naukowych przesłanek i została odrzucona. Opierano się bowiem na zbieżności wzrostu zachorowań na autyzm, szczególnie w drugim roku życia, kiedy wykonuje się wiele szczepień. Szybko obalono jednak ten wniosek uznając, że jest to związane raczej z większym rozpowszechnieniem i ujawnieniem przypadków autyzmu, a także tym, że przypadłość ta uwidacznia się właśnie pod koniec 2 roku życia.
Szczepionki wieloskładnikowe czy też pojedyncze?
Rodzice mają obawy przed szczepionkami wieloskładnikowymi, choć wydają się one dość nieuzasadnione. Dla przykładu można tu podać szczepionkę przeciwko krztuścowi, która jest w takim pakiecie dużo lepiej tolerowana. Ponadto, dzięki wieloskładnikowym szczepieniom dziecko przeżywa stres „kłucia” rzadziej. Dla samych rodziców także jest to mniej uciążliwe doświadczenie, choć takie szczepionki będą na pewno droższe.
Czy szczepionki to więc tylko lobby farmaceutyczne, które oczekuje dużych wpływ finansowych, czy raczej konieczność, która pozwoli uchronić nasze dzieci przed groźnymi chorobami oraz ich powikłaniami? Decyzja o szczepieniu dzieci zawsze jest wyborem rodziców.